Nasze portale
Ostatnie w galerii
I LO Kopernik
Spotkanie z Marcinem Prokopem
Dodano 2008-12-06 przez Maniek

Sala wypełniona po brzegi, kolejki ustawiające się po autograf, zwiększone tempo bicia serc i podwyższone ciśnienie u dziewcząt. Powód? Wizyta dziennikarza, showmana, gospodarza wielu programów rozrywkowych - Marcina Prokopa. Osoba niezwykle otwarta, pozytywnie zakręcona, ale jednak nieco inna od tej, którą mamy okazję oglądać za szklanym ekranem. Grudniowe przedpołudnie wypełnione było niemałym podnieceniem, panującym nie tylko wśród klas dziennikarskich, ale również uczniów całej szkoły. Jak jeden mąż zgromadziliśmy się w auli szkoły i czekaliśmy na naszego gościa. Gdy tylko pojawił się w drzwiach, wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z człowiekiem wielkiego formatu (zarówno dosłownie, jak i w przenośni).
Marcin na samym początku zajęć poprosił abyśmy przeszli na "ty". Było to trochę krępujące, ponieważ czuliśmy do niego szacunek i respekt. Zdołaliśmy się jednak przełamać i po kilku nieudolnych próbach słowo "pan" zniknęło z naszych ust. "Wujek Dobra Rada", jak sam siebie określił, przedstawił nam kilka swoich złotych myśli, jak sam określił, brutalnych i cynicznych. Marin Prokop zapewniał, iż przepis na sukces składa się tak naprawdę tylko w 10% z talentu, natomiast 90% stanowi determinacja i ciężka praca. On sam jest żywym dowodem na to, jak w młodym wieku można wiele osiągnąć i zaistnieć. Jedna z rad przestrzega jednak: "Patrz pod nogi. Może być ślisko!". Można ją odnieść nie tylko do przyszłych dziennikarzy, ale również ambitnych młodych ludzi, którym perspektywa nic-nie-robienia nie specjalnie się podoba. Należy mieć oczy i uszy szeroko otwarte, lustrować świat przez 24 godziny na dobę, nie dając sobie ani chwili wytchnienia. Wiele okazji może nam umknąć, a jak powiadają, te niewykorzystane potrafią się mścić... Bardzo podobał mi się przedstawiony przez niego schemat wywiadu, kiedy to prezenter jest całkowicie nieprzygotowany do swojej pracy. Jak się okazuje, z każdej, nawet najgorszej sytuacji, jest jakieś wyjście. Tutaj wielką pomocą jest partner, z którym prowadzimy program. Marcin uczulił nas, abyśmy przyznawali się do własnych błędów i słabości. W ten sposób nie damy naszym przeciwnikom punktu, w który mogliby "uderzyć", czasami nawet powalając na deski. Łatwo zauważyć, że owe myśli mogą być doskonałą receptą, także w życiu codziennym.
O godzinie 14 dołączyła do nas reszta uczniów, którzy z niecierpliwością czekali na to spotkanie od kilku dni. Sala dosłownie pękała w szwach. Ta cześć spotkania miała charakter otwarty; każdy mógł zadać pytanie i otrzymywał na nie wyczerpującą odpowiedź. Impreza powoli dobiegała końca, jeszcze ostatnie zdjęcia, autografy. O godzinie 16 pożegnaliśmy naszego gościa z niemałym żalem, liczymy jednak na to, że jeszcze kiedyś zagości w murach naszej szkoły.
Z serii: Warsztaty dziennikarskie...
Skrót ostatnich newsów
Z kamerą na co dzień...
Gazetka "Wkrętak"