Warsztaty z reportażu w Oświęcimiu

Dodano 2010-05-13 przez Maniek

Warsztaty z reportażu w Oświęcimiu

9 i 10 maja odbyły się niewątpliwie najlepsze zajęcia tego roku. Pan Marek Zając był naszym przewodnikiem po fabryce śmierci - po Auschwitz. Było to spotkanie poświęcone reportażowi, ale tak naprawdę pozwoliło nam zrozumieć, jak okropną machiną był obóz. Udało nam się tylko dotknąć jego historii. Nie da się niestety poznać całej w tak krótkim czasie. Nie przedstawiono nam suchych faktów. Opowiedziano o ludziach, którzy przeżyli to piekło - im się udało, i o tych, którzy byli za słabi by stawić czoła zlagrowaniu. Na tej podstawie wysunął się obraz więźnia i kata.

Byliśmy obok krematorium i słuchaliśmy o Sonderkommandach. Staliśmy na jego ruinach, by wyobrazić sobie, jak mogło wyglądać. Baliśmy się poruszyć choćby cegłę, bo przecież to niemi świadkowie okropności wojny. Przesiąkły krwią miliona ofiar, wysłuchały ich krzyków, widziały tragedię...

W Auschwitz mieliśmy spotkanie z byłą więźniarką - Wandą Noworytą, obecnie Sawkiewicz. Historia tej niezwykłej kobiety, sposób, w jaki ją opowiadała, jej pogoda ducha niezwykle nas ujęły. Weszła z nami do swojej celi. Pokazała, gdzie spała. Przedtem była w niej tylko raz. Podczas wojny była łączniczką. Szesnastoletnia dziewczyna, harcerka. Ładna, warkocze po pas. Woziła jedzenie więźniom, przesyłała grypsy do rodzin. Miała przyjaciół w obozie. Trafiła tam przez donos. Siedziała trzy miesiące w celi śmierci. Nie odczuła od Niemców zła. Nie bili jej, nie wymuszali zeznań. To niezwykłe, jak na tamte warunki. Od Polki, nauczycielki, uczyła się niemieckiego. Jak sama mówi, nie ma wstrętu dla tego języka. Do nikogo, nie czuje żalu. Ma swoją zasadę: odpłaca dobrem za zło. Woźnica - komendant obozu był pod ogromnym jej wrażeniem. Zaproponował jej nawet podpisanie volkslisty, a tym samym możliwość nauki, dobrej pracy, spokoju. Wanda nie zastanawiała się. Od razu odpowiedziała, że dobra Polka nigdy nie będzie Niemką. Nie wie, dlaczego ten człowiek zaproponował jej taką szansę. Mówi, że dobrze wymawiała niemieckie słowa. Można się tylko domyślać, że dziewczyna potrafiła ująć każdego. Teraz też to widać. Nie poznaliśmy chyba drugiej, tak ujmującej osoby. Udało jej się wyjść, dzięki wstawiennictwu rodziny więźnia, którego grypsy przesyłała. Dostała pracę w szpitalu, na oddziale tylko dla Niemców. Przypadła do gustu Oberschwester. Byłą jej zaufaną. Dzięki tej możliwości udało jej się przeżyć do końca wojny.

Podobnych historii poznaliśmy wiele. Rzadko jednak kończyły się tak pogodne. Wystarczy otworzyć zbiór opowiadań Borowskiego. To lektura obowiązkowa przed przyjazdem do Auschwitz - Birkenau. Bez niej nie da się w pełni zrozumieć obozu zagłady.

Dzięki wstawiennictwu Pana Marka - Sekretarza Rady Oświęcimskiej weszliśmy do miejsc rezerwatowych. Tam, gdzie normalnie nie wpuszczają turystów. Widzieliśmy ściany cel pokryte rysunkami więźniów. Blok śmierci, w którym doktor Mengele przeprowadzał eksperymenty. To jeszcze spotęgowało wrażenie obozu.

Pojechaliśmy tam nie tylko po to, żeby zobaczyć i zrozumieć kamienny świat. Byliśmy tam, żeby zdobyć materiał na reportaż. Udało się. Każdy z nas zabrał się do pisania. Wyślemy je do Marka Zająca, by oczekiwać na słowa krytyki.


WSIZ Rzeszów WSE Kraków TVN TVN 24 TVP onet.pl Radio Zet Program Trzeci Polskiego Radia RMF FM eLO RMF Gazeta Wyborcza